…keep on running…

historia kołem się toczy…

Historia kołem się toczy…ad. 2016, kiedy na dalekiej północy zdarzyła się „prawie” analogiczna sytuacja, której byłem uczestnikiem. Leciałem, leciałem i nie doleciałem a Biegun Północny mogłem zobaczyć co najwyżej przez okno rosyjskiego AN 74 TK 100… Kto się nie orientuje, zapraszam do starego wpisu, sprzed dwóch lat… МОСКВА У НАС ЕСТЬ ПРОБЛЕМЫ ! … Chciałoby się powiedzieć, że wykrakałem to… szczególnie patrząc z perspektywy tego, co działo się na Spitsbergenie pod koniec 2017 i na początku 2018 roku. Brnąc dalej można powiedzieć, że pogoda zwariowała ! Dostawałem w lutym SMS z wyspy, że jest + 6 C i wszystko pływa by niespełna dobę później przeczytać, że jest – 16 C i skutery śnieżne, które były niezabezpieczone, przymarzły do lodu i robi się problem. Śledząc pogodę na dalekiej północy, tej najdalszej czyli na biegunie, gdzie termometry pokazywały marne – 30 kresek i więcej, niestety w tą „cieplejszą stronę” robiło mi się ciepło i wracałem pamięcią do 2016 roku. 

Czytaj dalej

górsko, gdyńsko, git-owsko!

To zdjęcie wykonane przez Bogusia – podziękował – najdosadniej pokazuje gdzie jestem z formą… daleko, daleko, daleko w lesie, ale żeby nie szukać tylko negatywnych stron tego stanu, chociaż jest ich niestety bardzo bardzo dużo, to optymistycznie patrząc a’la Krzyś ‚Tri Wariat” trzeba zauważyć, że zaraz się zazieleni i będzie pięknie… Oj wyszło zdanie mega długie i nie wstawiłem nigdzie przecinka ani kropki… Dobra. Las, forma, droga, cel, przeszkody, góra, zbieg, korzenie, trudny teren, obijanie się, zabawa, zadyszka, pot, klimat… Na szybko tych kilka słów wpadło mi do głowy i oddało to co się działo na kolejnym cyklu Grand Prix Gdyni w Biegach Górskich, organizowanych na Pustkach Cisowskich przez moich bardzo dobrych ziomków z dawnych czasów. To właśnie tam, gdzie ten bieg miał swoje miejsce na w początkowym okresie lat 90-tych stawiałem swoje pierwsze kroki w pseudowyczynowej karierze sportowej. To właśnie tam, na Pustkach w tamtych lasach i w tamtej szkole, wtedy SP 16 zaczynałem moją przygodę z Biegiem na Orientację w skrócie BnO… >>> pozdrawiam tych kumatych. BnO i wszystko jasne ! 

Czytaj dalej

dżipiesy…

Berlin Marathon 2010 – 42,72 km, Frankfurt Marathon 2011 – 42,99 km, Frankfurt Marathon 2012 – 42,75 km, Frankfurt Marathon 2016 – 43,25 km … jak żyć ? Jak biegać ? Jak to atest… jaki atest ja się pytam, przecież mój dżipies pokazał więcej kilometrów… skandaloza i cirkus !

Ale do rzeczy. Krótko, zwięźle i na temat. Bez zbędnego przeciągania i słodkiego… Do tego wpisu natchnęły nie weekendowe starty w gdyńskim półmaratonie i cała otoczka jaka temu wydarzeniu towarzyszyła. Generalnie same zawody to wisienka na torcie i to nieco robaczywa, bo sedno siedzi w torcie, który kawałek po kawałeczku jest konsumowany na treningach…  

Cofnę się do roku 1995, gdyż dopiero wtedy po pięciu latach treningu pobiegłem pierwszy świadomy trening na prędkość, a było to w Szklarskiej Porębie na sławnej Drodze pod Reglami. Dycha ciągłego. Biegliśmy we trójkę z Krzyśkiem i Maćkiem. Trener powiedział, że mamy pobiec drugi zakres po 4 minuty na kilometr… Czarna magia… ale o co chodzi… Co to drugi zakres – pytanie pierwsze, a drugie to jak pobiec po 4 minuty na kilometr ? Przypomnę, mieliśmy rok 1995 czyli to było jakieś 23 lata temu… Kupa czasu. Zegarki, jakimi dysponowaliśmy wtedy to magiczne i historyczne Casio SDB – 500W. Kto wie o czym mówię znaczy że pamięta piękne czasy polskich biegów długich i wie jak to jest biec maraton czy „long” mając do dyspozycji tylko 30 międzyczasów w zegarku, bo te maszyny tylko tyle miały. 30 „lapów” nie mniej nie więcej…  Czytaj dalej

Dzień Dobry TVN…

Zapraszam do obejrzenia krótkiego reportażu przygotowanego dla „Dzień Dobry TVN” , w którym dowiecie się o planach na przyszłość, o tym co myśli o mnie moja druga połowa i dlaczego akurat północ… 

LINK DO AUDYCJI

Copyright Piotr Suchenia © 2012. All Rights Reserved.