…keep on running…

kwidzyńsko

954828_880103885366093_2630960807105255564_n

 

34:34 czyli można powiedzieć turystycznie… chociaż ostro musiałem się umęczyć, żeby nabiegać taki słaby wynik, ale… jeszcze nie czas żeby szybko biegać. Generalnie nie chciało mi się jechać na te zawody, ale jako że startowaliśmy w klasyfikacji drużynowej, jako Team ASA Biegiem po Zdrowie nie można było zawieść grupy.

Ruszyliśmy z Iwoną z rana, około 7:30 i pocisnęliśmy A1 do Kopytkowa i dalej do Kwidzyna. Szybko, sprawnie, bezproblemowo. Odebraliśmy numerki, teamowe koszulki i pokręciliśmy się po biurze zawodów co chwilę spotykając znajomych. Było jak zawsze sympatycznie i towarzysko.

11261437_1002059463177948_8561308433426565601_n

Po krótkiej rozgrzewce ruszyliśmy na stadion, skąd nastąpił start do biegu. Kilkunastu UKR, jeden majfriend z KEN i kilku mocnych chłopaków, tak w najkrótszym skrócie można napisać, co działo się na linii startu. Nie wiem czemu, ale za każdym razem, jak startuję i słyszę jak spiker wyczytuje „elytę” … UKR, UKR, UKR, KEN, UKR … i dopiero POL, to robi mi się smutno… nie żebym był rasistą, ale jakoś nie mogę się do tego przyzwyczaić. Jak do tego dodać wszechobecnych na FB „majfriendsów” z KEN to sam nie wiem, co o tym myśleć. Ostatnio awansowałem ze zwykłego majfriendsa na majBIGfriendsa… ale to tak na marginesie.

11303581_352000278342442_289804161_n

W każdym razie o 11:15 po małym zamieszaniu z armatnim wystrzałem wyruszyliśmy… było kilku chłopaków do ścigania i można było nabiegać całkiem dobry wynik, ale z formą jestem daleko w tyle, więc prędkości 3’25-28 są jak na dzień dzisiejszy dla mnie bardzo mocne. Wszystko co poniżej 3:25 jest dość ciężkie do ugryzienia.

11356234_352231391652664_2030780257_n

11301370_352233678319102_1903892797_n

 

Pierwszy kilometr 3’33…tempo maratońskie a dla mnie za szybko, drugi km… mocniejszy 3’19, potem 29, 28, 32… i piątka 17’23… masakra, ale cóż. Nie szło bo niby z czego miało iść? Trzeba było jednak zebrać się do kupy i nie skompromitować się mijając linię mety >35′. Lekko podkręciłem tempo i kolejne kaemy mijały w 3’26, 25, 30, 24 i 18, gdzie na końcówce ścigałem się a raczej starałem się pościgać z Karolem Rzeszewiczem, który jednak odszedł mi na ostatnich 200m.

11293387_1656197354600197_1779561517_o

Na metę wbiegłem po 34 minutach i 34 sekundach, czyli 2 sekundy wolniej niż w W-wie podczas OWM, ale nie ujechałem się aż tak mocno, jak na warszawskich zawodach. Wiem w którym jestem miejscu i czego generalnie brakuje, więc trzeba skupić się dalej na spokojnym treningu.

5561a031d5c86_gd

ten pan z brodą to ja

Po zawodach lekko ćmił mnie znów prawy Achilles, więc nawet dobrze, że nie szedłem w maxa na ostatnich kilometrach, bo mógłbym się lekko popsuć. Drużynowo zajęliśmy 7 pozycję na 39 sklasyfikowanych ekip, czyli dość dobrze.

Po zawodach wyskoczyliśmy na sympatycznego grilla do Marka i Krzyśka, gdzie mogłem z czystym sumieniem najeść się karkóweczki i napić coli. Tak, też takimi pysznościami się odżywiam i dobrze mi z tym.

11203074_880139835362498_6885971596933283925_n

Reasumując to był dobry start, mimo że na mecie osiągnąłem słaby czas. W treningu praktycznie nie luzowałem, chociaż w czwartek zrobiłem wolne, jednak nie z powodu sobotnich zawodów, ale z faktu że w 10 dni z rzędu przerobiłem mocną robotę i wolałem jeden dzień odpocząć. W poniedziałek biegałem 10 x 150m podbiegu a we wtorek dychę ciągłego w 38’14, gdzie laktometr pokazał wartość 0,7 mmol/l ku mojej uciesze. W niedzielę dokręciłem 25km leśnego rozbiegania po 4’40 i tydzień zamknąłem z przebiegiem równym 100km.

Z moich podopiecznych bardzo dobrze pobiegł Tomek, który uzyskał nowe PB 36:55, Bartkowi zabrakło 7 sekund do życiówki ale równe bieganie na poziomie 39:31 cieszy. Natalia minęła linię mety z czasem 54:49 i mam nadzieję, że przełamie się i przestanie się obawiać szybszych i bardziej wymagających treningów.

Jest dobrze!

Najważniejsze zdają się wiara i chęć osiągnięcia celu. Bez tego nie ma szans na wielkie sukcesy. Haile Gebrelelassie

sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem

11156322_983364955047399_6420410896245827304_n

Można powiedzieć z całym przekonaniem, że w końcu po dość długim odpoczynku i lizaniu ran po ostatnich treningach zakończonych kompletnie nieudanymi startami wszedłem znowu w normalny trening. Wziąłem wszystko w swoje ręce i jak za dawnych czasów znów sam sobie jestem sterem, żeglarzem, okrętem. Na dobre mi to wyjdzie, bo ostatnie półtora roku, kiedy szukałem innych rozwiązań pracując z innymi trenerami niestety nie przełożyło się na planowany wynik. Oczywiście ilu trenerów tyle założeń, ale pewne środki i ich układ nie działa na mnie tak, jak być powinno a jak się okazało w tym roku, pewne akcenty działają wręcz destrukcyjnie. Szkoda, bo jedna i druga strona o tym wiedziała a wnioski zostały wyciągnięte, jak mleko już było rozlane.

Ten tydzień solidnie przepracowałem i zamknąłem go z liczbą 132 km, czyli całkiem sympatycznie i pozytywnie. Wróciłem do rozkładu akcentów z 2011 i 2012 roku z małymi korektami i jak pokazały cyferki w urządzeniach pomiarowych, czyli w laktometrze i pulsometrze, wyszło mi to na dobre. Wystarczyło tylko lekko uspokoić trening, wpleść tam standardowy tzw. drugi zakres, żeby trening oddał momentalnie. I tak się stało.

Pierwsza spokojna dycha w 38:14 i 0,6 mmol/l. Fakt, że tamten akurat tydzień był lekki, łatwy i przyjemny, bo więcej miałem na głowie roboty niż treningu, ale liczby nie kłamią. Jak jechałem w poprzednim tygodniu?

  • poniedziałek – 12 x 150 m podbieg
  • wtorek  – WB2BC 12 km (45:23 (3’47/km), LA 2,6mmol/l)
  • środa – BC1 16km
  • czwartek  – MZB 12 x 1′ / 1′
  • piątek – siła biegowa zróżnicowana
  • sobota  – WB2 2 x 6 km (22’42 (3’47/km) , LA 1,6mmol/l, 21’51 (3’38/km) , LA 3,3mmol/l.)
  • niedziela – BC1 25km

Było co robić a to dopiero początek… Wracam więc do sprawdzonego schematu, spokojnych rozbiegań po 5’/km, dużej ilości drugiego zakresu i to powinno zatrybić w odpowiednim momencie, jak w 2011 i 2012 roku, kiedy kopyto było a mimo dużej objętości biegało mi się bardzo swobodnie.

W najbliższą sobotę start w Kwidzynie, oczywiście bez celowania w niewiadomo jaki wynik. Ma być mocno, bez odpuszczania i bez większego luzowania w treningu.

WALKA TRWA !

Badania w AWFiS

awfis

Uwaga, ważny komunikat:

AWFiS prowadzi badania dla uczestników maratonu 17.05. 2015 w Gdańsku. W trakcie badań określi się technikę biegu na dystansie i zmiany wynikające ze zmęczenia(wraz z przebiegnięciem dystansu), określi się skład ciała przed i po biegu, określi się wielkość VO2max, poziom częstości skurczów serca w trakcie wysiłku, dokona się pomiaru siły mięśni kończyn dolnych, itp. Wszystkie te dane zostaną udostępnione badanym, przeanalizowane i będą pomocne w dalszych przygotowaniach do imprez biegowych.

Osoby zainteresowane prosi się o kontakt z Martą Krawczyńską tel. 506 145 064. Możemy przebadać ok. 25-30 osób. Decyduje kolejność zgłoszeń.

 

Copyright Piotr Suchenia © 2012. All Rights Reserved.

Partnerzy

  Arctic Explorers Team  

 pomorze-biega2RG logo

 

 

 

logo_dietamed_nowe

 

 

gdynia sport

 

LOGO_UKS_7 - Kopia

 

 

   

 

 

 

 

 

 

 

 ZAPYTAJ TRENERA

 

 

 

Piomarlogo

logoglowne